"Dziewczyna z portretu" to film, który jest arcydziełem. Wzbudził we mnie niemożliwą ilość uczuć, emocji, zmusił do przemyśleń. Otworzył mi oczy. I przede wszystkim - oczarował swoim pięknem.
O ile nigdy nie miałam nic do homoseksualistów, tak osoby, które świadomie zmieniają swoją płeć od dłuższego czasu wzbudzały we mnie wstręt. Piszę to otwarcie i mam nadzieję, że nikt jutro nie obwiesi mojego domu tęczowymi flagami i tym podobnymi. Nie zrozumcie mnie źle - jestem zwolenniczką pokoju i równości, ale zwyczajnie uważam takie zachowanie za dziwne.
To znaczy - uważałam. Po obejrzeniu "duńskiej dziewczyny" moja opinia diametralnie się zmieniła.
Gra aktorska jest oszałamiająca. Eddie Redmayne jest moim bogiem i wyrocznią w tej kwestii, uwielbiam na niego patrzeć. W ekranizacji powala mnie swoją niewinnością, wstydliwością, spokojem. Ale wróćmy do genezy.
Einar Wegener jest znanym i podziwianym malarzem, który odnosi sukcesy i cieszy się uznaniem wśród znawców i nie znawców sztuki. Jego żona Gerda (Alicia Vikander) za wszelką cenę próbuje pójść w ślady męża - bezskutecznie. Spotyka wszędzie odmowy i nie może już tego znieść. Wszystko się zmienia, gdy jej modelką zostaje Lili Elbe.
Początkowo Gerda i jej przyjaciółki są rozbawione kobiecym zachowaniem Einara. Uważają to za nieszkodliwy żart, który może zostać wykorzystany do zdobycia sławy przez żonę malarza. Z czasem kobieta zaczyna jednak zauważać zmianę u męża. Jest zagubiona, szuka wsparcia u Hansa Axgila (Matthias Schoenaerts). Nie chce jednak zdradzać Einara, darzy go niewiarygodną miłością.
Einar również nie jest samotny. Pod postacią Lili wdaje się w romans z Henrikiem (Ben Whishaw).
Ekranizacja toczy się swoim tempem i zachwyca pod każdym względem. Niemalże wszędzie czuć przepych, bogactwo, drogie tkaniny i stroje. Gerda nie stroni od wystawnych przyjęć. Jednak dobry film to nie tylko estetyka; również klimat. Według mnie "Dziewczyna z portretu" ma wszystko, co ekranizacja idealna powinna w sobie mieścić. Tom Hooper podjął ogromnie trudny temat i zamienił go w biografię, której nikt nie mógłby się powstydzić.
Etykiety:
Alicia Vikander,
Ben Whishaw,
biograficzny,
dramat,
Eddie Redmayne,
idealne,
Tom Hooper,
warte obejrzenia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)






0 komentarze:
Prześlij komentarz