Gdy po raz pierwszy zobaczyłam zwiastun "Lasu samobójców" wiedziałam, że jest to film, który zwyczajnie muszę zobaczyć. Jako jeden z niewielu horrorów wzbudził we mnie ciekawość i poczułam swego rodzaju nadzieję - a nóż będzie równie dobry jak "Silent Hill"? Po seansie przyznaję jednak swoim uczuciom -100 punktów. "The Forest" to nic nadzwyczajnego.
Zacznijmy od początku, chociaż właściwie trudno go jakoś określić. Film sprawia wrażenie dziwnie przyspieszonego, jak gdyby brakowało mu wstępu; bez żadnego tytułu, spokoju - wyłącznie wyjazd Sary (Natalie Dormer) do lasu Aokigahara. Niby dowiadujemy się o zaginięciu jej siostry bliźniaczki Jess, niby widać, jak główna bohaterka szuka po niej śladów, ale jednak to wszystko jest trochę byle jakie i wiadome jest, że film skupi się prawie w całości na osławionym lesie samobójców.
Sara sprawia wrażenie... głupiej. Po prostu głupiej. Skupia się wyłącznie na swojej intuicji, która podpowiada jej, że siostra jest gdzieś cała i zdrowa. Nie ma w tym nic niemądrego - w końcu to bliźniacza więź... Głupota głównej bohaterki polega jednak na jej przekonaniu o własnej mądrości i niezłomności. Wszyscy ją ostrzegają, mówią, że w lesie grasują duchy zmarłych, by nie zbaczała ze ścieżki, a już na pewno nie zostawała w Aokigaharze gdy zapadnie zmrok. Łatwo się domyślić, że robi wszystko po swojemu.
W poszukiwaniach pomagają Sarze Aiden (Taylor Kinney), którego kobieta poznaje w czymś w rodzaju baru, oraz Michi (Yukiyoshi Ozawa) - miejscowy, który z własnej inicjatywy zajmuje się poszukiwaniem zmarłych w lesie. Właściwie trudno jest coś o nich powiedzieć. Film to głównie łażenie po krzakach i schizy głównej bohaterki.
Nie dosłyszałam żadnej muzyki (no, w końcu nie ma wstępu). Las, który miał być mroczny i gęsty w filmie okazał się być byle jakimi cienkimi drzewinkami.
Nawet "potwory" nie są w stanie uratować ekranizacji. Ich ilość jest znikoma i nawet nie są interesujące; wszystkie są zaczerpnięte z innych horrorów. Ogólnie rzecz biorąc - prawie zero własnej inicjatywy.
Trudno mi powiedzieć, czy film jest warty obejrzenia. Nudził mnie i irytował swoją naiwnością.






0 komentarze:
Prześlij komentarz