Z góry pragnę przeprosić wszystkich za brak jakichkolwiek wpisów, choćby update'owych - razem z Weroniką mamy natłok obowiązków, które ledwo ogarniamy. Ostatnią rzeczą o której teraz myślimy jest blog i bardzo nam z tego powodu przykro.
Generalnie od ostatniego wpisu byłam w kinie wielokrotnie i naprawdę nie wiem, dlaczego tak mi trudno zebrać się do sklecenia choćby krótkiego posta. Ale dobra, teraz jestem, piszę, i to nie byle o czym!
Zacznę od tego, że naprawdę nie mogłam doczekać się nowej trylogii Gwiezdnych Wojen - od małej dziewczynki uwielbiałam Hana Solo (Harrison Ford) i Chewbaccę, marzyłam o mieczu świetlnym, własnym Falconie Millennium i oczywiście pracowitym droidzie. Nikogo więc chyba nie zdziwi fakt, że kiedy tylko film wszedł do kin, pobiegłam z bananem na twarzy obejrzeć kolejne przygody moich ulubionych bohaterów. Nie zawiodłam się, ale też nie byłam tak zachwycona jak przy poprzednich częściach.
Na plus jak zwykle są efekty - nie da się zliczyć ilości wybuchów, strzałów, zwrotów akcji. Nie zostanę Kolumbem wskazując na perfekcję w ścieżce dźwiękowej. Ah, no i nowy droid, BB-6, jest niesamowity! Jak zobaczyłam go na czerwonym dywanie w dniu oficjalnej premiery, nie mogłam okiełznać zachwytu, no poważnie! Razem z R2-D2 są chyba najbardziej uroczymi droidami w historii uroczych droidów.
Zaskoczeniem mogą być również główni bohaterowie - po raz pierwszy pojawia się kobieta Jedi, i to jaka! Nie zapomnijmy również o Finnie (John Boyega) - nie chcę być rasistką, ale nie przypominam sobie afroamerykaninów odgrywających jedną z najważniejszych ról w filmie.
Dziwi mnie jedynie fakt, że Finn jest jednym ze szturmowców, które w poprzednich częściach były klonami Jango Fetta i nie miały skłonności buntowniczych...
Muszę zmartwić wszystkie kobiety - Kylo Ren (Adam Driver) nawet do pięt nie dorasta swojemu poprzednikowi, zarówno w prezencji z maską, jak i bez. Naprawdę, kiedy zobaczyłam prawdziwą twarz Kylo, ryknęłam na całe kino śmiechem. :D
Pomimo wielu nieścisłości (które dla fanów "sezonowych" pozostaną niezauważone) film jest dobry i zmusza odbiorcę do obgryzania paznokci przez napięcie. Ja już nie mogę doczekać się kolejnej części, szczególnie przez wiele ciekawych, nowych wątków w ekranizacji.
Zapraszam wszystkich do kin, nie zawiedziecie się! :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





0 komentarze:
Prześlij komentarz