Sekretne okno (2004)


Bardzo trudno powiedzieć mi coś na temat tej ekranizacji. Film został nakręcony na podstawie opowiadania Stephena Kinga. Nie czytałam i chyba czytać nie chcę.
Opowiada do pisarzu który wyjeżdża z miasta po incydencie z żoną (czytaj: zobaczył, jak go zdradza) i osiada w lesie (w internetowych opisach fabuły mowa jest o prowincji [?]). I głupieje.


Uwielbiam Johnnego Deppa, stąd też wybór tego filmu. Nie miałam pojęcia, że thriller może być tak straszny, obrzydliwy i demoralizujący. Trochę przesadzam, ale nie, nie lubię tego filmu. Fuj.
Akcja toczy się szybko i trzeba przyznać, że wciąga. Jest ciekawie, napięcie rośnie przez cały czas. Aż do rozwikłania zagadki Morta. To się nazywa spieprzyć zakończenie.
Emocje ustąpiły zażenowaniu, które ogarnęło mnie od stóp do głowy. Stracone półtorej godziny.


Moje zdanie wyrobiło się już na samym początku, kiedy to została ukazana scena psa (niewidomego!!!) z śrubokrętem w głowie. Zdenerwowałam się. Nie cierpię horrorów, bo zawsze, ZAWSZE, dostaje się w pewnym momencie niewinnemu zwierzęciu. Mogą nawet komara zabić, a ja i tak uznam to za coś potwornego i film nie będzie mi się już w ogóle podobał.
Muszę jednak przyznać, że sposób kręcenia bardzo przypadł mi do gustu. Ujęcia są bardzo ładne, niekiedy przebija się panorama jezior i lasów. No, i oczywiście wykreowana przez Deppa postać ratuje większość niedociągnięć.
Nie wiem, czy polecam ten film. Na pewno nie polecam wkładania psom śrubokrętów do głowy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz