Czekolada (2000)

nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego tutaj widnieje rok 2001
Byłam neutralnie nastawiona do tego filmu. Poleciła mi go mama, opinie w Internecie wszystkie pozytywne. Nie przekonywało mnie do, dopóty dopóki sama owego filmu nie obejrzałam.
Hipnotyzuje w nim wszystko - Johnny Depp, uśmiechnięta i piękna Juliette Binoche, scenariusz, muzyka, scenografia! Tak cudownego filmu jeszcze nigdy nie widziałam!


Wszystko dzieje się w małym francuskim miasteczku, do którego pewnego dnia przyjeżdża młoda kobieta z córką. Od razu wynajmuje cukiernię i mieszkanie na piętrze. Wszyscy nastawieni są do niej negatywnie - miasteczko składa się z ludzi bardzo wierzących a akurat jest czas Wielkiego Postu. Jak się potem okazuje - goście są ateistami, co podnieca tylko ogień.
Wszyscy bacznie przyglądają się przemianie zapuszczonej cukierni, która dość szybko przeradza się w uroczy sklep z... czekoladą. Ujęcia kakao i czekoladek naprawdę pobudzają wyobraźnię, muszę to przyznać. Ludzie od początku są niemili, zamknięci, uważają, że właścicielka czekoladziarni jest sługą szatana.
Dopóki nie wchodzą do środka i nie próbują jej znakomitych wyrobów.


Większość klientów proszona jest o stwierdzenie, co widzi w kręcącym się talerzu (?). Pani Czekolady dzięki intuicji potrafi wyczuć, co najbardziej zasmakuje danej osobie. Dzięki czekoladzie ludzie w miasteczku zmieniają się, wszystko staje na głowie.


Pod koniec ekranizacji widz dowiaduje się dlaczego młoda dama nie osiada nigdzie na stałe, a ona poznaje szczura wodnego z którym urządza przyjęcie prowadzące do jeszcze większych problemów. Tylko przy nim jej intuicja się nie sprawdza - wiele razy próbuje, ale dopiero na samym końcu udaje jej się odkryć upodobania kubków smakowych owego młodzieńca.
Film w piękny sposób pokazuje jak jedzenie łagodzi obyczaje. Od samego początku widać zmiany zachodzące w poszczególnych jednostkach, czekolada sprawia im radość, jest odskocznią od szarej rzeczywistości. Must see, nic dodać nic ująć!

0 komentarze:

Prześlij komentarz