Czy zdarzyło Wam się kiedyś mieć tak ogromną ochotę na obejrzenie jakiegoś filmu, że szukacie inspiracji wszędzie a jak znajdujecie, to okazuje się, że nigdzie owego filmu nie ma? Tak właśnie było w moim przypadku z "Bliżej". Natknęłam się na kadr z filmu na tumblrze i tak oto zaczęłam szukać i szukać. W końcu znalazłam, z opłakaną jakością i wolnym playerem. No ale ważne, że udało mi się obejrzeć tę ekranizację.
![]() |
| Alice i Dan |
Wszystko zaczyna się od piosenki o nieznajomych, o tym, że nie mogą oderwać od siebie wzroku. Na tapet rzucona jest historia Dana (Jude Law) - upadłego pisarza, który pisuje nekrologi, oraz Alice (Natalie Portman) - striptizerki, która dopiero co przyjechała z Nowego Jorku i prowadzi życie włóczęgi. Spotykają się na ulicy, po czym Alice ma wypadek. Dan biegnie jej na pomoc i tak rozkwita ich związek - siedzą razem w autobusie, w szpitalu rozmawiają o błahostkach i budzi się w nich uczucie.
![]() |
| Anna i Dan |
Komplikacje zaczynają się zaraz po napisaniu książki przez Dana, która opowiada o życiu Alice. Młody mężczyzna żyjący w lekkiej melinie udaje się na sesję zdjęciową do Anny (Julia Roberts) - pięknej kobiety, która odniosła niemały sukces. Mocno zbliżają się do siebie.
![]() |
| Alice i Larry |
Dan ma dość niecodziennie upodobania - wieczory spędza na stronach erotycznych gdzie żartuje z innych ludzi. W ten sposób spotyka ze sobą Annę i Larry'ego (Clive Owen) - wiecznie niezaspokojonego seksualnie dermatologa. Biorą ślub i spokojnie żyją.
Rok później Dan spotyka Annę na jej wystawie - od razu wraca zauroczenie. Zaczyna się ich potajemny związek, który ciągnie ze sobą wiele zagmatwań i problemów zarówno kłamców, jak i poszkodowanych - Larry'ego i Alice. Serce mi się krajało jak widziałam na ekranie ich cierpienie.
Bardzo realistyczna historia dwóch par, mówiąca o seksie - czyli tak naprawdę temacie tabu. Pokazuje to, co jest codziennością wielu ludzi - kłamstwa, zdrady, cierpienia.
Jedyną rzeczą, która lekko mnie drażniła była wersja z lektorem - części kwestii nie mogłam usłyszeć, bo wszystko było zagłuszone przez oryginalną wersję filmu. Oprócz tego muzyka nie była szczególnie przyjemna. Intro naprawdę działało mi na nerwy, tak jak i reszta soundtracku. Morrissey chciał chyba, żeby opowieść przepełniona była dźwiękami muzyki klasycznej, ale nie wyszło to tutaj na dobre. Dobór utworów naprawdę kiepski.
Myślę, że film porusza ważne tematy i naprawdę warto się z nim zapoznać. Przez półtorej godziny widz obserwuje zmiany w bohaterach - ich rozterki sercowe i wahania w tym, co robią.






0 komentarze:
Prześlij komentarz